Moda sezonowa czy wieczna „mała czarna”?

prowadzenie zdrowego stylu zycia

Zdrowy styl życia obecnie propagowany jest przez niemalże wszystkie środki masowego przekazu. Poczynając od gazet (dziś już uchodzących za oldschool) Internet, radio a na trzystukanałowej telewizji kończąc. Przeciętny odbiorca styka się z komunikatami o doskonałej figurze na każdym kroku. Piękna sylwetka nie od dziś jest obiektem pożądania mas. W szczególności ludzie młodzi, dla których ciało jest „świątynią”, wizytówką a czasem i ważnym elementem w CV. A wzorzec budowany jest wprost w oparciu o najaktualniejsze trendy wypatrzone na Instagram’ie. O wyretuszowane, poprawione i nierealne kanony, częściej budzące kompleksy niż motywację.

Dla chcącego nic trudnego

Lato, słońce, plaża, wakacje – to główne czynniki, dzięki którym szeregowa Ania czy inna Kasia wraz z nadejściem nowego roku postanawiają ‚wziąć się za siebie’. To cudownie! Smutne natomiast jest to, że gdy po pierwszym treningu nie widać rezultatów po prostu rezygnują.. Ta przykra tendencja rezygnacji po postawieniu pierwszego kroku jest częstym problemem. Nagle stwierdzenie „dla chcącego nic trudnego” zaczyna wydawać się absurdalne, a każde słowa motywacji przemieniają się w koszmar. Ludzie! Nic nie przychodzi nagle. Każdy upragniony efekt jest poparty ciężką, systematyczną pracą. Brak konsekwencji to nie udręka jednostki, ale całej bieżącej populacji. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wszystko można załatwić w mgnieniu oka. Czy to zakupy na platformach handlowych Internecie, poszukiwanie informacji czy choćby przelewy bankowe nie kradną dziś tak bardzo cennego czasu. Błogosławieństwo tych minut, zaoszczędzonych na tak błahych z pozoru rzeczach możemy wreszcie spożytkować na coś dla nas samych. Wziąć głęboki oddech zrobić coś co rozwinie osobowość, poszerzy horyzonty, rozbudzi pasje czy po prostu pozwoli oderwać się od karuzeli codzienności.

Jak dbać o zdrowie?

Zdrowie to aspekt łakomy, którego życzymy sobie wzajemnie przy każdej nadarzającej się okazji, świąt, urodzin bądź wszelkich innych uroczystości. Ale by je zdobyć i co nawet ważniejsze utrzymać, same szczere życzenia nie wystarczą… Aktywność fizyczna w każdej formie, ćwiczenia budujące wytrzymałość i kondycję organizmu, zdrowa żywność są niezbędne by móc nazywać się „zdrowym”. Nie należy zapominać jednak o również ważnej kwestii odżywiania. Uważając na to co i jak się spożywa łatwiej jest osiągnąć smukłą, krzepką sylwetkę, a w zdrowym ciele zdrowy duch. Trenerzy personalni nie od dziś zwracają uwagę, że brzuch buduje się w kuchni. W tym momencie nasuwa mi się na myśl wiążąca kolejną przykrą skłonność.. Ta pierwsza lepsza Ania, która przebrnie pierwszą fazę  i jednak nie podda się po pierwszym wycisku, więcej, znajdzie skuteczną motywację do działania, regularnych ćwiczeń, wyrobi nawyk wylewając siódme poty na siłowni, po dwóch miesiącach będzie zadowolona z tego co osiągnęła i…. nagle czar pryska. Ania nadal chodzi na siłownię, ale po treningu, w drodze do domu pozwoli sobie wstąpić na niewinną kanapkę w McDonald’s… Chwilę później w domu czytając fit bloga zje kosteczkę czekolady. Najpierw jedną, potem druga a przestanie dopiero gdy po tabliczce pozostanie już tylko wspomnienie i język odrętwiały od słodyczy. Tymczasem równolegle ta druga, Kasia popada w całkowicie odwrotną skrajność. Nie je absolutnie nic wciąż wyrzucając sobie, że każdą wolną chwilę spędza na jedzeniu.  W obu przypadkach zdrowy rozsądek ginie w lawinie śmieciowego jedzenia lub zostaje utopiony w głębi kalorycznej obsesji. Sama nie mam kompetencji dietetyka ale mogę dać jedną, pewną radę. W XXI wieku, z kopalnią wiedzy, do której każdy ma dostęp, naprawdę łatwo rozplanować sobie to co i kiedy jemy, a gdy już to zrobimy pomyślniejsze rezultaty są gwarantowane. W sieci znaleźć można mnóstwo pomysłów na nie tylko pełnowartościowe ale i niezwykle smaczne posiłki. Tutaj nie chodzi nawet o to by się ograniczać. Jedzenie to nasz przywilej i obowiązek, który warto jednak urozmaicić. Nie trzeba wyrzekać się apetycznych ciast, wszystko jest dla ludzi ale czasem warto zastąpić je równie smacznymi, zdrowszymi odpowiednikami i być jeszcze szczęśliwszym.

Detoks organizmu

Powiem jeszcze coś. Od czasu do czasu warto oczyścić swój organizm. Popularny ‚Jaglany detoks’ robi ostatnio furorę wśród zwolenników zdrowego stylu życia (osobiście zaczynam na sobie testować). Marek Zaremba, autor tejże książki, pisze:

„Jaglany detoks (…) nie kończy się tylko i wyłącznie na kilku dniach diety oczyszczającej, ale staje się bramą do nowego spojrzenia na kulturę stołu i codzienną profilaktykę. Odnowa relacji z naszym pożywieniem gwarantuje również lepsze spojrzenie na głębsze potrzeby zdrowotne człowieka oraz zrozumienie innych niezwykle ważnych przestrzeni, bez których zaspokojenia trudno jest poczuć życiową obfitość.”

W tym kompleksowym poradniku znajdziemy nie tylko ciekawe przepisy na każdą porę dnia, ale również wskazówki jak obchodzić się z jedzeniem oraz mnóstwo przydatnych informacji dotyczących zapotrzebowania organizmu człowieka. Środek lata jest idealnym czasem na to by sięgnąć po książkę Zaremby i wprowadzić w życie obfitą w sezonowe owoce i warzywa dietę. Oj! Niebezpieczne słowo… „Dieta” może nie jest zbyt lubianym określeniem, bo przecież jednoznacznie kojarzy się z restrykcyjnym ograniczaniem swoich dotychczasowych nawyków.  Lepiej nazwijmy to po prostu pomysłem na lepsze samopoczucie i przepisem na więcej energii.

Aniu, Kasiu, Basiu…  zastanówcie się więc nad tym czy w szafie waszego żywienia wolicie mieć ogrom niepotrzebnych rzeczy modnych tylko w jednym sezonie czy jednak postawić na klasykę w czystej postaci eliminując to co zbyteczne, stawiając na klasyczną i zawsze sexy „małą czarną”?

Agata Kiełkowska